sobota, 4 maja 2013

Rozdział 3

Moja mama rozzłoszczona zaczęła na mnie krzyczeć. Cami !
Jesteś strasznie nieodpowiedzialną kłamczuchą ! Chciałam abyś jechała do ciotki za tydzień ale najlepiej będzie abyś wyjechała jutro ! Jedziesz jutro z samego rana i bez żadnej mi tu dyskusji marsz do pokoju!- Nie wytrzymałam i rozpłakałam się. Pobiegłam do mojego pokoju i skuliłam na podłodze. Jak ona mogła? Co ja teraz zrobię? Zadawałam sobie ciągłę pytania na których nie znałam odpowiedzi. Wybrałam numer do Merry, Kamila Sary oraz Michała. Przyjdą do mnie za 15 minut. Byli to moi jedyni przyjaciele na których mogę polegać. Po 15 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Moja mama poszła je otworzyć. Wpuściła do środka tylko 3 osoby. Michała Sarę oraz Kamila. Cała 3 pojawiła się pod moimi drzwiami i zapukała. Proszę - szepnęłam cicho. Wszyscy weszli do mojego pokoju. Gdy Michał zobaczył mnie w takim stanie od razu usiadł obok i wtulił mnie w jego silne ramiona. Cami, co się stało? - Spytała Sara a ja nie wiedziałam od czego zacząć. Ja-ja-jaa. - Wydukałam Tylko jakieś nie zrozumiane " ja ". Spokojnie już uspokój się. - Szepnąłem Michał i pogładził mnie po poliku. Od razu mi ulżyło. Objęłam go bardzo mocno i powąchałam mocno zapach jego perfum. Moja mama chce abym wyjechała jutro na jakąś wieś do mojej Ciotki... Na cały rok szkolny. - Po tych słowach rozpłakałam się jeszcze bardziej. Kamil ukucnął przy mnie i wytarł mi łzy chusteczką. Mała nie płacz będziemy przyjeżdżać do Ciebie prawda? - Zanim zdążyłam powiedzieć gdzie znajduje się wieś Sara powiedziała No właśnie. Cami jesteśmy z tobą - To bardzo miłe, że przyjaciele tak o mnie się troszczą ale od razu powiedziałam Ale ta wieś znajduje się niedaleko Paryża... - Szepnęłam cicho. Wszyscy spojrzeli na siebie bezradnie. Cami... Zawsze będziemy z tobą i nie opuścimy cię. Nawet jakbyś miała się znaleźć na końcu świata... - Powiedziała z troską Sara. Michał i Kamil już musieli iść. Poprosiłam Sarę żeby została ze mną jeszcze trochę a Sara bez namysłu zgodziła się. Gdy Kamil z Michałem wyszli Sara pomogła mi się pakować.

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 2

Po 5 minutach zaczęłam szykować się na spotkanie z
przyjaciółką. Otworzyłam szafę i nie wiedząc w co się  ubrać podrapałam się po głowie. Po krótkim namyślę postanowiłam że ubiorę się tak http://www.faslook.pl/media/cache/08/c3/08c37aa9941cae38504e348d4ef7019b.jpg Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą przebrałam się w uszykowane wcześniej ubrania upięłam włosy w koński kucyk. Zrobiłam delikatny makijaż i wyszłam z łazienki. Założyłam buty i cichutko wymsknęłam się z domu. Szłam do parku 15 minut. Po chwili ujrzałam z dala czekającą na mnie  Merry. Podeszłam do przyjaciółki i przywitałam się z nią. Cami co się dzieje gdy dzwoniłaś byłaś strasznie roztrzęsiona - Spytała z troską Merry. Wszystko jej wytłumaczyłam. Moja matka chce abym wyjechała do Paryża... To znaczy wiesz do mojej ciotki na wieś. Do szkoły. Uznała, że tak będzie lepiej.- Powiedziałam z łzami w oczach. Merry od razu mnie przytuliła i zaczęła pocieszać. Będzie dobrze uwierz. Zawsze będziemy w kontakcie. Później powiadomimy resztę a teraz chodźmy na lody. - Merry uśmiechnęła się do mnie słonecznie. Jak ona to robi zawsze jest uśmiechnięta i pogodna. Nie zwlekałam i ruszyłam w przyjaciółką w stronę butki z lodami. Gdy już byłyśmy na miejscu zamówiłyśmy sobie średnie śmietankowe lody. Oczywiście Merry musiała za nie zapłacić. Ej noo teraz miała być moja kolej! - Krzyknęłam roześmiana. A dziękuję gdzie? - Spytała Merry z uśmiechem. Dziękuję. - Powiedziałam uśmiechnięta. No widzisz? I od razu Ci lepiej z uśmiechem. Merry zawsze umiała mnie pocieszyć. Nawet wtedy gdy sama miała doła. Po lodach Merry odprowadziła mnie do domu. Szłyśmy razem śmiejąc się i wygłupiając. Gdy już byliśmy pod moim domem pożegnałam się z przyjaciółką i weszłam cichutko do domu z nadzieją, że nikt nie zauważył mojego zniknięcia. Jednakże myliłam się bo już gdy wchodziłam po schodach usłyszałam głośne chrząknięcie mamy. a Ty dokąd młoda Panno? - Spytała stanowczo moja mama. Zacisnęłam mocno powieki i zeszłam na dół. Byłam u Merry uczyć się na biologię... - skłamałam. Chociaż wiedziałam, że to nie najlepszy pomysł ponieważ mamy wakacje więc nie ma żadnych sprawdzianów i, że ja nigdy się nie uczę... Po minie mamy wiedziałam, że nie będzie za wesoło.

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 1

Caami!-Usłyszałam wołanie z dołu mamy. Zerwałam się z łóżka i zeszłam na dół. Gdy już byłam w salonie wszyscy na mnie czekali. Mama Tata i Brat. Usiadłam na fotelu wiedziałam, że będzie to ciężka rozmowa więc westchnęłam głęboko i spojrzałam na rodziców.
Więc? O co chodzi? - Spytałam Cicho.
Moja mama spojrzała na mnie i powiedziała. Ponieważ to już ostatnie dni wakacji i będzie zaczynał się nowy rok szkolny wyjedziesz do Paryża...- Wiedziałam doskonale co chce powiedzieć moja mama. Podkuliłam nogi a na mojej twarzy pojawił się smutek. Wyjedziesz do Ciotki Camil. Postanowiliśmy z Tatą, że tak będzie najlepiej dla nas wszystkich. Wrócisz za rok na wakacje... - Nie pozwoliłam jej dokończyć miałam w tej chwili mieszane uczucia. Każdy by się cieszył tyle, że nie ja. Paryż...  Miliony sklepów z różnych marek wspaniałe widoki ale nie tam... Pojadę do jakieś wsi która jest 30 km oddalona od Paryża. To będzie koszmar. Za nim moja Matka dokończyła wybuchłam płaczem i złością. Nienaiwdze was !! Nienawidzę!!!!- Krzyknęłam i wybiegłam z salonu. Zamknęłam się w moim pokoju i skuliłam na łóżku płacząc w poduszkę. Jak Oni mogli? Dlaczego? Co z moimi przyjaciółmi? Przez głowę przeleciało mi 1000 różnych myśli. Gdy już się uspokoiłam chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Merry. Merry była prawdziwą przyjaciółką zawsze mnie rozumiała. Halo? - Usłyszałam głos w słuchawce. Merry? Za godzinę tam gdzie zawszę, proszę. - Szepnęłam i zakończyłam roztrzęsiona połączenie.
                                      )_________________________________(
No Hej ! Oto 1 rozdział, i jak wam się podoba? Rozdziały będą pojawiać się dość rzadko ponieważ kara na kompa ; (. Czekam na opinie :)